sobota, 20 grudnia 2025

Mleczyk, ostatni w tym sezonie ;)

 Mleczyk... Ostatni w tym sezonie

Każdy chyba kojarzy tę wiekopomną scenę z początku pierwszej "Epoki lodowcowej", w której niezbyt rozgarnięty Sid rujnuje sałatkę Carlowi i Frankowi - dwóm "nosorożcom", wypowiadając te słynne kilka słów... No to przychodzi Pan Maruda, Pogromca Dziecięcych Uśmiechów i Niszczyciel Dobrej Zabawy.
W oryginalnej, anglojęzycznej wersji filmu rośliną, o której mowa w scenie, jest "dandelion", czyli mniszek (Taraxacum spp.). Zresztą wygląd zrywanego kwiatostanu również pasuje do tego rodzaju. W Polsce niestety nagminnie mniszek utożsamiany jest z mleczem (Sonchus spp.) i powszechnie stosuje się względem niego tę niepoprawną botanicznie nazwę. I tak też było w przypadku polskiego dubbingu, w którym mniszek został mleczykiem.
Inna sprawa, że "nosorożce" z tej sceny to tak naprawdę przedstawiciele rodzajów Megacerops i Embolotherium, czyli reprezentanci wymarłej rodziny Brontotheriidae. I chociaż na pierwszy rzut oka faktycznie przypominają dzisiejsze nosorożce (bo niektóre współczesne im nosorożce ni pieruna nie przypominały tych współczesnych), to są (czy raczej były) bliżej spokrewnione z końmi.
A żeby nie było, że się tylko wymądrzam, to proszę - prawdziwy mleczyk - mlecz zwyczajny (Sonchus oleraceus) napotkany wczoraj, zmarznięty, porośnięty grzybem Golovinomyces sonchicola, ale wciąż kwitnący... Możliwe, że jeden z ostatnich w tym sezonie...
Mlecz zwyczajny (Sonchus oleraceus) z liśćmi zaatakowanymi przez grzyb Golovinomyces sonchicola

środa, 17 grudnia 2025

O cenie remontu...

 To, że remont ulicy Białołęckiej jest potrzebny, to oczywista oczywistość. Ulica jest już tak pofalowana, że momentami ma się wrażenie, że jedzie się po wzburzonym morzu, a asfalt co i rusz ukrusza się, odsłaniając ułożony pod nim bruk i przyczyniając się do okresowo zwiększającej się liczby kołpaków poturlanych w przydrożne zarośla.

Ale wiecie, co mnie boli? Widok tych wszystkich przydrożnych drzew oznaczonych do wycinki. Ponumerowanych pomarańczową farbą, swoistym wyrokiem zagłady. Znikną zarośla tarniny przy przystanku autobusowym - miejsce moich licznych przyrodniczych obserwacji w trakcie oczekiwania na 204-kę, znikną śliwy, grusze, brzozy. Dostanie się nawet przykapliczkowy cyprysikom. Póki co jesiony, na których występuje rzadka w Polsce (a przynajmniej rzadko rozpoznawana) trwałoporka jesionowa (Perenniporia fraxinea)[publikacja w przygotowaniu], nie zostały jeszcze naznaczone, ale... Najbardziej zaboli egzekucja numer 312 i 313 - strata pięknych potężnych topól, które dawały schronienie na pozbawionym wiaty przystanku w deszczową lub wietrzną pogodę. Tym bardziej smutne, że Białołęcka wcale nie ma być poszerzana (bo i akurat tego nie potrzebuje, przydałyby się bardziej progi zwalniające w pewnych miejscach), więc nie chodzi o wyszarpnięcie kawałka miejsca pod ulicę...
A wiecie, jaki jest największy paradoks tej sytuacji? Klony jesionolistne - gatunki obce, o wielkim potencjale inwazyjności, nie zostaną usunięte w ramach prac. Przynajmniej póki co nic na to nie wskazuje. Bo rosną zaledwie kilka metrów dalej od ulicy. Gdzie tu przyrodniczy sens i logika?


Dorodna topola przy Białołęckiej

#naturalniewwarszawie #tree #drzewo

wtorek, 16 grudnia 2025

Inwazyjne żółwie

Ostatnio mam straszną gonitwę myśli i ciężko mi się skupić na jednej rzeczy, bo już z tyłu głowy czuję, że 10 innych zaczyna zalegać, więc pewne rzeczy publikuję z drobnym opóźnieniem... Na przykład doniesienia z VII Polskie Sympozjum Herpetologiczne, które odbyło się w ostatnich dniach listopada we Wrocławiu.

Wśród liczny fascynujących poruszonych tam tematów, szczególną moją uwagę zwrócił materiał autorstwa badaczy z Pracowni Rybactwa Śródlądowego i Akwakultury Katedra Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu pod tytułem: "Ocena stopnia inwazyjności żółwi z rodzaju Pseudemys w Polsce i Europie Środkowej".


Tak w dużym skrócie - kiedyś baaaardzo powszechne były w sklepach zoologicznych żółwie ozdobne (Trachemys scripta), a szczególnie ich czerwonolicy podgatunek (T.s.elegans). Niestety, szybko okazywało się, że wcale nie są aż tak dobrymi zwierzętami towarzyszącymi, bo - wbrew temu, co mówił sprzedawca - bardzo szybko rosną i mają swoje wymagania (i to nawet całkiem spore), więc masowo lądowały w różnych zbiornikach wodnych. A że to twardziele, jakich mało, to stały się inwazyjnym gatunkiem obcym, zagrażającym naszej przyrodzie. Wprowadzono więc zakaz ich hodowli i sprzedaży. Ale że rynek pustki nie lubi, ich miejsce zajęły inne północnoamerykańskie żółwie o biologii stosunkowo mocno zbliżonej - żółwie z rodzaju Pseudemys. Może trochę bardziej roślinożerne, może nieco bardziej ciepłolubne... Za to rosnące do nawet większych rozmiarów niż ich poprzednicy - długość pancerza często przekracza 40 cm, a niektóre dojrzałe samice Pseudemys concinna mogą osiągać nawet pod 6-7 kg wagi. Poza tym podstawowe wymogi są mocno zbliżone do "trachemysów", więęęęc... co może pójść nie tak?


Jak się domyślacie, analizy wykazały, że "pseudemysy" również stwarzają zagrożenie inwazyjności. Ba, one są już obecne w wielu miejskich zbiornikach, o czym świadczą zgłoszenia w aplikacji iNaturalist (fenomenalne narzędzie, doczeka się osobnego wpisu). W niektórych "egzotycznych" dla siebie miejscach już się rozmnażają (np. w Korei), a dodatkowo w handlu dostępne są zazwyczaj nie "czyste" genetycznie gatunki (chociaż filogenetyka tego rodzaju i tak jest bardzo pogmatwana), a hybrydy z niekontrolowanych pod tym względem żółwiowych ferm.


Pamiętajcie zatem, szczególnie teraz w okresie przedświątecznym - każdy zakup zwierzęcia to wzięcie na siebie wielkiej odpowiedzialności. Nie tylko za opiekę nad nim, ale czasami wręcz za losy rodzimej przyrody!

Dorosła samica żółwia z rodzaju Pseudemys

Wykorzystana literatura:
● Bassett L.G. i wsp. "Diet and Isotopic Niche of the Rio Grande Cooter (Pseudemys gorzugi) and Syntopic Red-eared Slider (Trachemys scripta elegans) in San Felipe Creek, Texas, USA"; Chelonian Conservation and Biology
● Casteel J.L. i wsp. "Analysis of Methods to Estimate Abundance of River Cooters, Pseudemys concinna: An Example from the Santa Fe River, Florida"; Ichthyology & Herpetology
● Koo K.S. i wsp. 'First report on the natural breeding of river cooter, Pseudemys concinna Le Conte (1830), in the Republic of Korea"; BioInvasions Records
● Łyczkowska K. i wsp. "Ocena stopnia inwazyjności żółwi z rodzaju Pseudemys
w Polsce i Europie Środkowej"; materiały VII Polskiego Sympozium Herpetologicznego
● Siders Z.A. i wsp. "Somatic Growth and Maturity for Four Species of River Cooter Including Pseudemys concinna suwanniensis, P. nelsoni, P. peninsularis, and P. texana"; Biology
● Spinks P.Q. i wsp. "Misleading phylogenetic inferences based on single-exemplar sampling in the turtle genus Pseudemys"; Molecular Phylogenetics and Evolution

Wszystkie obrazy i tekst objęte prawami autorskimi

piątek, 3 marca 2023

O śnieżyczce na przedwiośniu

Taka niezdecydowana ta pogoda ostatnio. Ni to zima, ni to wiosna, raz przygrzeje słońce, potem znowu kałuże skuje lodem. Ale już widać pierwsze zwiastuny nadciągającej zmiany. Już pierwsze promyki wiosny zaczynają zielenić się na trawnikach i gałęziach. A skoro już wiosna tuż za rogiem, już puka do drzwi, to czas na przebiśniegi...
Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis), obok jej podobnej kuzynki śnieżycy wiosennej (Leucojum vernum), to najwcześniej zakwitające cebulowe byliny w naszym klimacie. Liście i kwiaty wypuszcza niejednokrotnie jeszcze w trakcie zalegania pokrywy śnieżnej, co dobitnie sugeruje jej polska, ale i łacińska nazwa (nivalis = śnieżny). To znaczy... o ile jest jakaś pokrywa śnieżna, bo z tym to tak średnio ostatnimi czasy 😉
Kępka śnieżyczek przebiśniegów w rezerwacie Skarpa Ursynowska
Naturalny areał występowania w naszym kraju obejmuje tereny górskie, pogórze, Górny Śląsk i w mniejszym stopniu także Wielkopolskę i Polesie. Stanowiska odnajdywane na północy kraju i w większości obszaru Polski Centralnej uznawane są za pochodzenia antropogenicznego - jako "uciekinierów" z ogródków i innych nasadzeń. Dziś w odpowiednich dla siebie siedliskach nie należy do rzadkości, ale jeszcze w pierwszej połowie XX wieku została zaliczona przez nestora ochrony krajowych roślin Leonidasa Świejkowskiego do "najbardziej zagrożonych wyniszczeniem gatunków roślin w Polsce". Na szczęście objęcie jej ochroną gatunkową (jeszcze do 2014 roku ścisłą, obecnie już tylko częściową) i utworzenie kilku rezerwatów dedykowanych głównie jej (np. rezerwat "Śnieżyczki" w gminie Repki) uratowało polską populację od całkowitej zagłady. Mimo złagodzenia poziomu ochrony, dziko występujących roślin nadal nie można zrywać ani wykopywać! W Polsce grozi za to kara grzywny lub nawet pozbawienia wolności. Na szczęście śnieżyczki są łatwo dostępne w handlu ogrodniczym i każdy, kto ma na to ochotę i zapewni im odpowiednie warunki, może wysadzić cebulki u siebie w ogródku lub skrzynce balkonowej.
Łany kwitnących zawilców w rezerwacie Skarpa Ursynowska
Widoczne na zdjęciu przebiśniegi napotkałem w 2006 roku, jeszcze za studenckich czasów, kiedy to sporo czasu spędzałem na ursynowskim kampusie SGGW. W przerwach między wykładami i ćwiczeniami (a plan na Weterynarii był niejednokrotnie tak układany, że potrafiły one trwać po 3-4 godziny) lubiłem chadzać na drugą stronę ulicy Nowoursynowskiej, by na lewo od Rektoratu skręcić wydeptaną ścieżką w dół ciągnącej się jakieś 30 kilometrów przez stolicę z północy na południe Skarpy Warszawskiej. Rezerwat Skarpa Ursynowska, chociaż początkowo nie zrobił na mnie jakiegoś niebywałego wrażenia (chyba przez zbytnią dostępność, "zadeptanie" i zaśmiecenie), tak naprawdę był jedynym godnym przyrodniczej uwagi miejscem na takie międzyzajęciowe wypady. I jak już kiedyś pisałem na łamach "Naturalnie w Warszawie..." te spacery przyniosły z czasem całkiem wymierne skutki (jak pierwsze stwierdzenie w Warszawie lipnika lepkiego (Holwaya mucida) - zachęcam do skorzystania z lupki). Pełnią wiosny runo pokrywają tam łany zawilców gajowych (Anemone nemorosa) i żółtych (Anemone ranunculoide), kokoryczy pełnej (Corydalis solida) i złoci żółtej (Gagea lutea), jednak zanim to nastąpi, runo grądu zboczowego pozostaje brudno-brunatne od opadłych liści. Tym łatwiej było wypatrzeć wśród nich soczyście zieloną kępkę śnieżyczki. Rosła tam w pojedynkę, bez towarzystwa, lecz dzielnie trwając w tym osamotnieniu i wypuszczając kilkanaście dzwonkowato zwieszających się kwiatów. W rozmowie ze znajomymi z akademików dowiedziałem się, że kiedyś było ich tam więcej, ale najwyraźniej ich urok okazał się dla nich zgubny i obecnie stanowią raczej rzadkość. Śnieżyczka wymieniana jest też w jednym opracowaniu florystycznym rezerwatu - autorstwa Wojciecha Ciurzyckiego, Moniki Budny i Katarzyny Marciszewskiej z roku - 2018. Co ciekawe, nie wspomina o niej Pani Eliza Grabowska w swoim artykule "Rola rezerwatu "Skarpa Ursynowska" pod wpływem antropopresji" z roku 2016.
Lipnik lepki odnaleziony przeze mnie w rezerwacie Skarpa Ursynowska
Od czasów studiów widywałem śnieżyczkę wyłącznie jako ozdobę ogródków lub eksponaty botaniczne. Dopiero w marcu 2022 roku ponownie natknąłem się w Warszawie na takie pół-naturalne, zdziczałe stanowisko w zadrzewieniach nieopodal Kładka Żerańska, składające się z kilku rozrzuconych na niewielkiej przestrzeni kwitnących kępek. W obu przypadkach śnieżyczki potencjał do rozwoju mają - są to bowiem tereny o charakterze odpowiednio grądu i łęgu - wprawdzie w obu przypadkach w postaci zdegradowanej, ale jednak... A jak jest w tym roku? Jest tu może ktoś z tamtych okolic? A może znacie inne takie zdziczałe stanowiska?
Śnieżyczka przebiśnieg przy kładce żerańskiej
Wykorzystana literatura:
● Ciurzycki W. i wsp. "Protection and Threats to the Plant Cover of the Skarpa Ursynowska
Nature Reserve in Warsaw"; Annals of warsaw University of Life Sciences
● Grabowska E. "Flora rezerwatu "Skarpa Ursynowska" pod wpływem antropopresji"; Przegląd Przyrodniczy● Snopek A. "Problemy funkcjonowania rezerwatu przyrody na kampusie akademickim: przykład rezerwatu Skarpa Ursynowska (Warszawa) i Forêt de Dorigny (Écublens, Szwajcaria)"; Przegląd Przyrodniczy 

Wszystkie obrazy i tekst objęte prawami autorskimi

O kocich biedach

  Weterynaryjny Wtorek! Coś się od tematu kotów ostatnio nie można uwolnić, ale jak spływają dobre wieści, to warto o nich głośno mówić! Wra...