poniedziałek, 29 grudnia 2025

O kocich biedach

 Weterynaryjny Wtorek!

Coś się od tematu kotów ostatnio nie można uwolnić, ale jak spływają dobre wieści, to warto o nich głośno mówić!

Wraz z nastaniem 2026 roku Holandia zakazuje kolejnego aspektu cierpienia zwierząt - wyklucza z hodowli i posiadania rasy bezwłose i te o "klapniętych" uszach. Dlaczego?

Zacznijmy od kotów bezwłosych. Najbardziej znaną rasą jest sfinks, ale wymienić należy także dońskiego sfinksa, peterbalda czy już skrajnie skrzywdzone bambino sfinksa. Lista problemów zdrowotnych i predyspozycji do różnych chorób jest w tym przypadku długa. Z najważniejszych wspomnieć trzeba o problemach z termoregulacją i predyspozycją do wszelkiego typu przeziębień, predyspozycji do urazów mechanicznych skóry i poparzeń słonecznych, znacznie większą zapadalność na drożdżakowate choroby skóry, szczególnie wywoływane przez grzyby z rodzaju Malassezia, problemy z uszami (brak włosów zatrzymujących drobiny zanieczyszczeń, które bez ograniczeń wpadają do kanałów słuchowych). Bardzo istotne jest także pozbawienie kota jednego z jego najważniejszych zmysłów - łysy kot jest bowiem często łysy "po całości" - nie tylko brakuje mu futra, ale także włosów czuciowych, w tym wibrysów, które dla kota są niezwykle ważnym narzędziem poznawania świata. Wrócę jeszcze do bambino sfinksa, bo tu w grę wchodzą dodatkowo deformacje związane ze skarleniem i brakiem prawidłowegow zrostu kości długich kończyn ze względu na skrzyżowanie typowego sfinksa z kotami munchkin. To już jest naprawdę przykład skrajnego braku poszanowania dla kociej natury :( Swoją drogą, munchkiny są już zbanowane w Holandii od 2014 roku.

Ale czemu koty zwisłouche? Takie jak szkocki zwisłouchy, foldex czy poddle cat. Kot-pudel... Czy już sama nazwa nie sugeruje, jaką nieszczęsną abominacją musi być taki biedny zwierz, który nic nikomu nie zawinił? "Uroczy" eksterior "kłapouchów" wynika z mutacji w genie TRPV4, która warunkuje nieprawidłowy rozwój chrząstek w małżowinach usznych, co sprawia, że nie są one odpowiednio sztywne i załamują się pod własnym ciężarem. Problem w tym, że chrząstki w organizmie występują nie tylko w małżowinach usznych - każdy, kto ma jakikolwiek problem ze stawami dobrze o tym wie... No i właśnie - praktycznie 100% osobników kotów zwisłouchych prędzej czy później nabawi się bardzo poważnych problemów ze stawami, mądrze nazywanych osteochondrodysplazją. Jeśli mają pecha i trafiły im się w materiale genetycznym dwa zestawy wadliwego genu (czyli jest homozygotą pod tym względem), może mieć stawy jak u 120-latka będąc jeszcze 4-miesięcznym kocięciem (!!!!!) Rozumiecie to ?? W imię tego, że człowiek uważa, że klapnięte uszka są "słodziaśne".

Oby w nowym 2026 roku było więcej takich dobrych wiadomości! Tego życzę Wam, sobie, a przede wszystkim zwierzakom :) Szczęśliwego!

P.S. I NIE STRZELAJCIE ŻADNYMI FAJERWERKAMI !!!!

P.S.2 Oczywiście zwierzęta, które dotychczas były w posiadaniu dotychczasowych opiekunów, mogą spokojnie dożyć swoich dni, oczywiście jeśli ich historia jest odpowiednio udokumentowana, np. historią wizyt weterynaryjnych powiązanych z konkretnym numerem mikrochipu.

Wykorzystana literatura:
● Åhman S.A. i wsp. "Cutaneous carriage of Malassezia species in healthy and seborrhoeic Sphynx cats and a comparison to carriage in Devon Rex cats"; Journal of Feline Medicine and Surgery
● Chang J. i wsp. "Osteochondrodysplasia in three Scottish Fold cats"; Journal of Veterinary Science
● Malik R. i wsp. "Osteochondrodysplasia in Scottish Fold cats"; Australian Veterinary Journal
● Sartore S. i wsp. "Osteochondrodysplasia and the c.1024G>T variant of TRPV4 gene in Scottish Fold cats: genetic and radiographic evaluation"; Journal of Feline Medicine and Surgery
● Volk A. i wsp. "Malassezia pachydermatis and M nana predominate amongst the cutaneous mycobiota of Sphynx cats"; Journal of Feline Medicine & Surgery

#welfare #dobrostan #sphinxcat #cat #domesticcat #Scottishfold #kot #kotdomowy #sfinks #kotszkockizwisłouchy

O Bożonarodzeniowych endemitach

 Przyrodniczy Piątek!

Święta, Święta i... po Świętach


A że okres bożonarodzeniowy trwa, to tak mnie natchnęło, żeby przenieść się na chwil kilka na Wyspę Bożego Narodzenia, na której wprawdzie obecnie zaczęło się lato, ale hej - nazwa zobowiązuje

Byliśmy już w tym roku na tej wyspie przy okazji wspomnienia zębiełka bożonarodzeniowego (Crocidura trichura), który w tym roku został niestety uznany za gatunek wymarły. Ale warto wspomnieć, że wyspa jest także domem dla wielu innych endemicznych gatunków, których nie spotkamy nigdzie indziej na świecie. Poznajcie: gołębia muszkatelę ciemną (Ducula whartoni), szlarnika szarouchego (Zosterops natalis), nietoperza rudawkę bożonarodzeniową (Pteropus natalis), sowicę prążkowaną (Ninox natalis)[o pięknej anglojęzycznej nazwie Christmas boobook] i hoję bożonarodzeniową (Hoya aldrichii), które oczywiście nie wyczerpują listy endemitów Wyspy Bożego Narodzenia. Ta bowiem liczy około 253 gatunków, w tym 17 roślin naczyniowych, 27 mięczaków, 15 skorupiaków, 150 owadów i 21 kręgowców. Wśród endemitów są też pierwotniaki pasożytnicze, jak Haemoproteus valkiunasi - pasożyt krwi endemicznej tutaj fregaty białobrzuchej (Fregata andrewsi), cztery gatunki porostów, dwa gatunki gąbek, pięć gatunków ryb i pięć gatunków jaszczurek. A wszystko to na wyspie, której powierzchnia to nieco ponad 1/3 powierzchni Polski.


Wykorzystana literatura:
● James D.J. i wsp. "Endemic species of Christmas Island, Indian Ocean"; Records of the Western Australian Museum

#christmas #christmasisland #wyspabożegonarodzenia #endemic #endemit #BożeNarodzenie #merryChristmas #wesołychświąt #naturalniewwarszawie

poniedziałek, 22 grudnia 2025

O odpowiedzialności na długie lata

 Weterynaryjny Wtorek!

Czy zawsze zdajemy sobie sprawę z faktu, jaką odpowiedzialność bierzemy na siebie, gdy decydujemy się na zakup egzotycznego pupila? Z doświadczenia wiem, że niestety bardzo często odpowiedź jest przecząca, co odbija się na dobrostanie zwierzaków. Weźmy np. takiego pytona królewskiego (Python regius) - jednego z najpopularniejszych węży dostępnych w handlu zoologicznym...
Jeśli na szybko przejrzymy ogólnodostępne materiały na temat tego gatunku, znajdziemy informacje, że wąż może osiągnąć wiek nawet 20-30 lat. "Nawet"! A wiecie, ile wynosi oficjalny zarejestrowany rekord długości życia pytona królewskiego w warunkach hodowlanych? Co najmniej 62 lata! Co najmniej, bowiem rekordzistka, samica utrzymywana od 17 sierpnia 1961 roku do 26 lutego 2021 roku, do Saint Louis Zoo trafiła jako już dojrzały płciowo osobnik odłowiony z natury. Osiągnięcie dojrzałości gatunek ten uzyskuje w naturze najwcześniej w trzecim roku życia, stąd, dosyć zachowawczo, uznano, że w momencie trafienia w ludzkie ręce, była trzylatką. Poprzedni rekord wynosił 47 i pół roku i był ustalony przez samicę utrzymywaną w Philadelphia Zoo .
Jak zatem widzicie, te sympatyczne "kluski" potrafią żyć zaskakująco długo. Wężyca-rekordzistka jeszcze w 2020 roku składała jaja, a stan jej zdrowia pogorszył się dopiero krótko przed decyzją o humanitarnej eutanazji. Kto z nas uwzględnia tak odległy upływ czasu? Ja wiem, że carpe diem i w ogóle, ale jednak decyzje nakładają na nas pewne konsekwencje i obowiązki. Pomyślmy o tym za każdym razem, gdy obiektem decyzji będzie żywa istota...


Wykorzystana literatura:
● Dawson J.E. i wsp. "Python regius (ball python). Longevity"; Herpetological Review

O kocich biedach

  Weterynaryjny Wtorek! Coś się od tematu kotów ostatnio nie można uwolnić, ale jak spływają dobre wieści, to warto o nich głośno mówić! Wra...